Logo Logo Menu
Zamknij

Kto tu nadużywa, czyli jawność w Legnickim Polu

Obywatele mają konstytucyjne prawo do składania wniosków i uzyskiwania informacji. Niestety, zapomniał o tym chyba Wójt Gminy Legnickie Pole, który od miesięcy walczy z jawnością, korzystając z coraz bardziej groteskowych argumentów.

Niepozorne złego początki

Wszystko zaczęło się od dość prostego wniosku, jaki klient poradnictwa Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska złożył do Wójta Gminy Legnickie Pole w listopadzie 2019 r. Wniosek dotyczył opinii prawnych, sporządzonych przez w sprawie ugody zawartej pomiędzy gminą Legnickie Pole a spółką BERGER BAU Polska Spółka z o.o. z siedzibą we Wrocławiu. Wójt jednak stwierdził w odpowiedzi, że opinie prawne nie stanowią informacji publicznej, ponieważ nie są dokumentem urzędowym.

Wójt postanowił też poinformować klienta, że jego działalność stanowi „nadużycie prawa do informacji publicznej”, ponieważ składa zbyt wiele (według Wójta) wniosków. Co więcej, jego celem nie jest „poprawa funkcjonowania Urzędu Gminy Legnickie Pole ani jakiekolwiek inne względy ogólnospołeczne”. Zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji, ograniczenia konstytucyjnych praw mogą być dokonywane tylko w drodze ustawy – a żaden przepis ustawowy nie przewiduje takiej przesłanki ograniczającej prawo do informacji, jak ,,nadużycie” tego prawa. Prawo wprost zakazuje też wykazywania interesu prawnego bądź faktycznego od wnioskodawcy (art. 2 ust. 2 UDIP). Albo dana informacja jest informacją publiczną, albo nią nie jest, cel wnioskodawcy nie ma nic do rzeczy. Otwarte pozostaje także pytanie – jakim sposobem udało się ustalić Wójtowi, jakie były intencje klienta? 

Uznaliśmy więc, że odpowiedź Wójta jest wadliwa i pomogliśmy klientowi w sporządzeniu skargi. Wskazaliśmy w uzasadnieniu, że informacja publiczna to szersza kategoria, niż same dokumenty urzędowe. Napisaliśmy też, że dana informacja albo ma charakter informacji publicznej, albo nie, i żadne „nadużycie” nie ma tu nic do rzeczy. Gdyby ustawodawca chciał, by istniała taka instytucja, to wprowadziłby ją do ustawy – a Wójt jako organ powinien działać na podstawie przepisów prawa, a nie własnych spekulacji odnośnie tego, co wnioskodawca ma w głowie.

Po prawdzie, sprawa mogłaby się na tym skończyć. Niestety, Wójt miał inny pomysł…

Krytyka odwetem czy odwet za krytykę?

W odpowiedzi na skargę Wójt stwierdził, że wnioskowana informacja nie stanowi informacji publicznej (w ocenie Wójta stanowi dokument wewnętrzny – kolejna instytucja pozbawiona oparcia w obowiązującym prawie). Do tego postanowił podtrzymać argumentację odnoszącą się do nadużycia prawa do informacji, a nawet przejść do ofensywy: szczegółowo wyliczył pisma i wnioski, które wnosił nasz klient (w tym dostarczając wyliczenie dni, w których złożył więcej niż jedno pismo w ciągu dnia). Oskarżył go również o retorykę stanowiącą „naruszenie dóbr osobistych” pracowników urzędu, a nawet wręcz o „odwet” za rzekome niezatrudnienie go w urzędzie. Wójt nie omieszkał także poinformować sądu, że klient prowadzi stronę internetową, w której „cyklicznie krytycznie komentuje politykę kadrową i inne działania podejmowane przez Wójta Gminy i pracowników Urzędu”.

Sposób, w jaki Wójt próbuje wykazać rzekome nadużycie prawa do informacji, jest problematyczny z przynajmniej kilku względów. Zacznijmy od tego, że kwestie ochrony dóbr osobistych reguluje Kodeks Cywilny – i powołanie się na takie naruszenie przez wnioskodawcę w ramach procedury administracyjnej wydaje się nadużyciem. Nic nie stoi na przeszkodzie, by każdy urzędnik (i każda inna osoba), który uważa, że jego dobra osobiste zostały naruszone, wystosował pozew do sądu rejonowego. Naganne jest ,,załatwienie” takich spraw przy okazji wniosku, który został złożony przecież do organu administracji, a nie do osoby prywatnej. 

Co więcej, bardzo niepokojące jest rozumowanie Wójta, wedle którego składanie wniosków przez obywatela jest czymś nagannym, co należy stygmatyzować i co może doprowadzić do nieudostępnienia mu informacji publicznej. Zarówno prawo do informacji, jako i do składania wniosków, skargi i zażaleń, mają rangę konstytucyjną, a ich charakter jest polityczny. Są zatem wyrazem tego, że Naród jest źródłem władzy – obywatele mają więc zarówno prawo zasięgać wiedzy o funkcjonowaniu organów, jak i domagać się drogą wniosków podejmowania określonych działań. Mówiąc bardziej kolokwialnie – organy istnieją dla obywateli, a nie odwrotnie. Może więc zabrzmi to patetycznie – ale logika organu stoi w sprzeczności z podstawowymi zasadami ustrojowymi.

Podobnie skandaliczne jest przywoływanie argumentu, że o nadużyciu prawa do informacji świadczy krytykowanie Wójta za pośrednictwem strony internetowej. Istotą demokracji jest nie tylko wybór przedstawicieli, lecz także świadomy, doinformowany wybór. Temu służy właśnie wolność prasy i informacji. Wygląda na to, że Wójt usiłuje karać obywateli za krytykę poprzez „racjonowanie” prawa do informacji.

Odpowiedź była więc niedopuszczalna i postanowiliśmy się do niej odnieść, wskazując sądowi powyższe kwestie.

Sąd przychylił się do skargi i wskazał, że orzeczenia sądów administracyjnych akceptujące przesłankę „nadużycia prawa do informacji publicznej” nie mają waloru powszechnie obowiązującego prawa. Sąd podkreślił także, że sam fakt, że opinie prawne są wytworzone na użytek organu, nie przesądza o tym, że mają charakter „dokumentu wewnętrznego”. W ocenie sądu wnioskowane informacje wykraczają poza taki charakter i podlegają udostępnieniu.

Dziwne konstrukcje i niejasne intencje

Orzeczenie sądu jest jasne i zrozumiałe, lecz to nie przekonało Wójta do złożenia broni, a wręcz przeciwnie. Złożył on skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. W treści skargi organ uparcie twierdzi, że przesłanka nadużycia prawa, choć nieuwzględniona w ustawie, może stanowić podstawę ograniczenia prawa do informacji. Co więcej, w ocenie Wójta, błędne jest przyjęcie, że wnioskowane opinie prawne stanowią informację publiczną. Dlaczego? Ponieważ – wedle Wójta – celem ustawy o dostępie do informacji publicznej nie jest zaspokajanie indywidualnych potrzeb wnioskodawcy, w postaci uzyskiwania informacji dotyczących wprawdzie kwestii publicznych, ale w prywatnych celach wnioskodawcy (sic!). Co oznacza konstrukcja przedstawiona przez organ – nie wiemy, nie mamy także pojęcia, jak się ma do przepisów obowiązującego prawa.

Wójt stwierdza też, że do intencji wnioskodawcy „nie należy troska o dobro publiczne i przestrzeganie prawa, lecz chęć dokuczenia pracownikom Urzędu Gminy oraz dezorganizacja pracy urzędu”. Odpowiadanie na wnioski absorbuje bowiem organ i utrudnia wykonywanie jego przewidzianych prawem zadań. Ponownie trudno stwierdzić, jak Wójt ustalił intencje naszego klienta. Samo składanie wniosków i zadawanie pytań to prawa obywatelskie i dopóki nie zmieni się Konstytucja, Wójt musi się z tym faktem pogodzić. Jeśli zaś liczba wniosków faktycznie utrudnia Urzędowi pracę, to Wójt powinien zorganizować ją lepiej – takie przynajmniej stanowisko jest wyrażone w orzecznictwo (np. wyr. WSA w Łodzi z dnia 28 kwietnia 2020 r., sygn. akt II SAB/Łd 3/20). Z pewnością publikowanie większej ilości informacji publicznej w BIPie organu (np. przygotowywanych dla Wójta opinii prawnych) ułatwiłoby pracę Urzędu.

Niezależnie od powyższego – sam Wójt informuje, że od początku marca do drugiej połowy maja 2020 r. wnioskodawca złożył… 9 wniosków o informację publiczną. Czy to naprawdę tak dużo?

Kto sieje niejawność…

Pomogliśmy sporządzić odpowiedź na skargę kasacyjną, a także zgłosiliśmy nasz udział w sprawie. Liczymy, że Naczelny Sąd Administracyjny oddali skargę i tym samym, wyrok WSA stanie się prawomocny.

Sprawa jest tak absurdalna, że może wydawać się zabawna. Niestety, ma ona bardziej niepokojący odcień – kategoria „nadużycia prawa do informacji” to kolejna, po „dokumencie wewnętrznym”, wytworzona przez sądownictwo instytucja ograniczająca prawo do informacji, która nie ma uzasadnienia w przepisach prawa. I właśnie widzimy jakie są efekty – czyli bezprawne próby prawa do informacji za sam fakt krytyki władz i próby zasięgnięcia wiedzy o ich funkcjonowaniu i działaniach. Jeśli NSA uwzględni skargę kasacyjną, to bez wątpienia taka taktyka stanie powszechniejsza, a prawo do informacji jest słabiej przestrzegane, niż jest dotychczas.  

Chcesz, aby Twoje prawa były chronione, a politycy mądrze wydawali Twoje pieniądze?

Wspieraj nas lub włącz się w nasze działania

Komentarze 0

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres email nie zostanie opublikowany.