Logo Logo Menu
Zamknij

O moim wniosku w sprawie „Zasad wychowania narodowego”

Jak głosi przysłowie, kto pyta nie błądzi, a kto nie pyta, nigdy się nie dowie. To doskonałe podsumowanie możliwości korzystania z prawa do informacji publicznej. Biorąc bowiem pod uwagę odformalizowaną procedurę składania wniosku o informację publiczną oraz szeroki zakres spraw, o których udostępnienie można się zwracać za jego pomocą, warto pytać o każdą interesującą nas kwestię związaną z działalnością organów władzy publicznej.

Moja historia może posłużyć za przykład ilustrujący różnorodność tematów, które można podnosić we wnioskach o informację publiczną. Ja postanowiłam bliżej przyjrzeć się programom wsparcia finansowego realizowanym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Moją szczególną ciekawość wzbudziła inicjatywa Stowarzyszenia im. Przemysła II o nazwie „Cyfrowa Biblioteka Myśli Narodowej”, polegająca na darmowym udostępnieniu w sieci zdigitalizowanych wersji publikacji „polskich myślicieli narodowych. Ze strony internetowej projektu dowiedziałam się, że przedsięwzięcie to powstało we współpracy z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego, na co wskazywały informacje i logotypy znajdujące się zarówno na samym portalu, jak i wewnątrz poszczególnych, zamieszczonych tam prac.

Jedną z publikacji udostępnionych w „Cyfrowej Bibliotece Myśli Narodowej”, która zwróciła moją szczególną uwagę, była broszura autorstwa Zygmunta Balickiego o tytule „Zasady wychowania narodowego”, w której znajdowały się między innymi takie treści:

Na tak pojętnym patriotyzmie kończy się wychowanie narodowe, wspólne dla mężczyzn i kobiet. Poza tym mężczyźni mają przed sobą wyższy jeszcze szczebel tego wychowania: wyrabianie w sobie przymiotów, potrzebnych im, jako przyszłym odpowiedzialnym kierownikom narodu; kobiety zaś mają przechowywać w sobie i przekazywać w przyszłości swym dzieciom w czystej, nie zmąconej mętami życia postaci najgłębsze pokłady instynktu narodowego. Wymaga tego inna natura, inna duchowość społeczna mężczyzn i kobiet, a więc i odmienny zakres ich kompetencji w życiu publicznym. Do tego życia publicznego we właściwej sferze i kobiety wychowywane być muszą, nie zapominajmy bowiem, że i tak połowę bodaj naszych wad narodowych przypisać należy brakom w wychowaniu i charakterze kobiet. Wszelkie wychowanie ani na chwilę o różnicy roli dwu płci w życiu narodu zapominać nie może. Jeżeli zadaniem pedagogii jest rozwijać w duszy dziecka właściwe mu zadatki uzdolnień, skłonności, słowem całą jego naturę duchową, to stosowanie jednego i tego samego szablonu do chłopców i dziewcząt może te zadatki tylko zabić lub wypaczyć. Gdzie dusze są różne, tam i metody wychowawcze różne być muszą. Dlatego to system tzw. koedukacji jest usprawiedliwiony jedynie do wieku, od którego poczyna się różniczkowanie duszy męskiej i kobiecej w zakresie przez wychowanie objętym. Kobieta, wychowana w tym zakresie pojęć i sposobie ich ujęcia, które odpowiadają umysłowości i przeznaczeniu mężczyzny, zwichnie tylko typ swej duszy kobiecej, a właściwości i zalet duszy męskiej nie zdobędzie, zuboży więc tylko dorobek ogólny, zamiast go wzbogacić. Mężczyzna, wychowany w tym zakresie pojęć i sposobie ich ujęcia, które odpowiadają duszy i zadaniom kobiety, nie rozwinie najcenniejszych i najtęższych swych zalet i właściwości. Tą drogą dochodzi się jedynie do tego, że społeczeństwo składać się będzie z wynaturzonych kobiet i zniewieściałych mężczyzn.

Chcąc dobrze wychować naród w jego młodym pokoleniu, trzeba męską jego połowę wychowywać do tych zadań, które na niej zaciążą w przyszłości: do walki, do obrony, do kierownictwa, odpowiedzialności i rządów, kobiecą zaś – do tych zadań, które są jej przyrodzoną sferą kompetencji: do przechowania najgłębszych, najelementarniejszych, ale zarazem najbardziej podstawowych instynktów i zadatków narodu, do utworzenia tej ostoi narodowego bytu, do której nie sięgają ani wpływy obce, ani rozkładowe działanie powikłanych i pełnych dotknięć nieczystych stosunków życiowychUczucia narodowe powinny mieć mocną podstawę w duszy kobiety, ale wola narodowa tylko przez duszę męską przejawiać się może.

Mimo świadomości momentu powstania omawianej pracy (1909 r.), rozpowszechnianie i popularyzowanie wskazanych treści za pomocą środków z budżetu państwa, wzbudziło mój sprzeciw, zwłaszcza ze względu na notkę zamieszczoną na stronie internetowej projektu, opisującą cytowaną wyżej broszurę jako „przedstawiającą cele i wzory wychowania młodzieży. Postanowiłam dowiedzieć się więcej na temat finansowania publikacji „Zasady wychowania narodowego” i dlatego złożyłam wniosek o informację publiczną.

We wniosku starałam się precyzyjnie określić jego przedmiot, podałam tytuł oraz autora interesującego mnie wydawnictwa, umieszczając także link do broszury oraz wskazałam nazwę konkretnego funduszu, z którego- według informacji znajdujących się wewnątrz publikacji- zostało udzielone dofinansowanie. Zapytałam o moment przekazania środków oraz wysokość dofinansowania oraz o imiona i nazwiska osób odpowiedzialnych za podjęcie decyzji w tym zakresie. Mimo że po raz pierwszy składałam wniosek o informację publiczną, sama procedura jest tak prosta, że zajęło mi to chwilę. Wniosek złożyłam bez wychodzenia z domu, wysyłając maila wraz z załącznikiem na adres, który znalazłam na stronie internetowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Odpowiedź uzyskałam dokładnie po upływie 14 dni, czyli z zachowaniem ustawowego terminu, jednak jej treść nie była dla mnie satysfakcjonująca, brzmiała bowiem następująco:

W odpowiedzi na Pani wniosek o udostępnienie informacji publicznej z dn. 8 grudnia br., zawierający pytanie o wysokość środków pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, które MKiDN przeznaczyło na dofinansowanie projektu pn. Rozszerzenie kolekcji Cyfrowej Biblioteki Myśli Narodowej realizowany przez Stowarzyszenie im. Przemysła II uprzejmie informujemy, że MKiDN nie przekazywało środków z Funduszu Promocji Kultury na ten projekt.

Żeby być dokładnym w opisywaniu niniejszej sprawy, muszę wspomnieć, że analizując otrzymaną wiadomość, zauważyłam, że w złożonym wniosku co prawda poprawnie wskazałam na tytuł i autora interesującej mnie publikacji, niemniej jednak pomyliłam się przy zamieszczaniu linku i przez przypadek wkleiłam link do innej pozycji Cyfrowej Biblioteki Myśli Narodowej. Na początku pomyślałam, że może ten błąd był powodem takiej mało wyczerpującej odpowiedzi. Niemniej jednak zwróciłam uwagę, że Ministerstwo nie odniosło się wcale do jednej, konkretnej publikacji „Zasady wychowania narodowego”. Z treści wiadomości wynikało bowiem, że Fundusz Promocji Kultury, na który wskazałam w złożonym wniosku, w ogóle nie dotyczył finansowania żadnej z pozycji znajdujących się w Cyfrowej Biblioteki Myśli Narodowej.

Zdziwiła mnie ta odpowiedź, ponieważ pamiętałam, że przy przygotowywaniu wniosku dokładnie sprawdzałam wszystkie potrzebne dane. Pomyślałam jednak, że skoro popełniłam błąd przy wklejaniu linku do publikacji, to mogłam również pomylić się przy określaniu nazwy jednego z ministerialnych programów. Żeby zweryfikować tę informację, po raz kolejny odwiedziłam witrynę Cyfrowej Biblioteki Myśli Narodowej i przekonałam się, że na drugiej stronie „Zasad wychowania narodowego” rzeczywiście widnieje jedynie informacja o treści: „Projekt dofinansowano ze środków Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu” i nie ma tam ani słowa o Funduszu Wsparcia Kultury. Nie dawało mi to jednak spokoju, więc sprawdziłam jeszcze plik „Zasady wychowania narodowego”, który przed wysłaniem wniosku zapisałam na swoim komputerze. W tej wersji publikacji, na drugiej stronie przeczytałam z kolei: „Projekt dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury”. Najwyraźniej więc źródło finansowania wewnątrz broszury musiało być niewłaściwie oznaczone i zostało poprawione na skutek złożonego przeze mnie wniosku. Jak pokazała zatem moja historia, zadawanie pytań obejmujących informacje publiczne zawsze ma sens chociażby z tego względu, że w ten sposób niejednokrotnie można zwrócić uwagę na różnego rodzaju nieprawidłowości.

Zadaję kolejne pytania

Jednak moje dochodzenie dotyczące Cyfrowej Biblioteki Myśli Narodowej nie zakończyło się na tej jednej odpowiedzi z Ministerstwa Kultury. Po otrzymaniu opisanej wyżej wiadomości, złożyłam kolejne dwa wnioski w tej sprawie. Jeden z nich był modyfikacją poprzedniego pisma- oprócz opisanych wyżej pytań zawnioskowałam jeszcze o podanie nazwy programu/funduszu, w ramach którego zostało udzielone dofinansowanie na wydanie „Zasad wychowania narodowego”. Natomiast drugi wniosek dotyczył ogólnie całej inicjatywy „Cyfrowa Biblioteka Myśli Narodowej”. Poprosiłam bowiem o udostępnienie umowy na realizację całego przedsięwzięcia oraz o przekazanie wniosku projektu wraz z jego punktacją. Zawnioskowałam również o podanie wszystkich kosztów poniesionych przez Ministerstwo Kultury w zakresie finansowania projektu.

Odpowiedź na pierwszy wniosek ponownie otrzymałam dokładnie po 14 dniach. Dowiedziałam się, że dofinansowanie dotyczyło projektu pn. Rozszerzenie kolekcji Cyfrowej Biblioteki Myśli Narodowej i zostało przekazane w ramach programu „Kultura w sieci” w wysokości 19 tys. zł. Na pytanie dotyczące osób odpowiedzialnych za podjęcie decyzji o udzieleniu dofinansowania otrzymałam odpowiedź, zgodnie z którą wnioski były oceniane samodzielnie i niezależnie przez minimum trzech członków zespołu sterującego w zakresie oceny wartości merytorycznej i oceny wartości społecznej, a część oceny w zakresie wartości organizacyjnej została dokonana przez instytucję zarządzającą programem. Nie poznałam zatem dokładnych imion i nazwisk osób, które zadecydowały o przekazaniu środków, niemniej jednak odpowiedź generalnie zaspokoiła moją ciekawość.

Natomiast odnośnie do drugiego tematu muszę od razu przyznać, że już przy składaniu tego wniosku byłam przygotowana na mało satysfakcjonującą odpowiedź, w której ministerstwo wskaże, że wnioskowane przeze mnie informacje nie stanowią informacji publicznej. Na tamtym etapie byłam już bowiem zaznajomiona z praktyką organów, które w wielu przypadkach uznają, że do informacji publicznych nie można zaliczyć zarówno umów jak i wniosków grantowych. Tymczasem po 14 dniach otrzymałam wiadomość, że termin udzielenia odpowiedzi został przedłużony o kolejne dwa tygodnie ze względu na konieczność zgromadzenia danych. Zaledwie po tygodniu od uzyskania tej informacji zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona, ponieważ otrzymałam w zasadzie wzorcową odpowiedź na złożony przeze mnie wniosek: udostępniono mi skany dwóch umów (umowa 1, umowa 2wniosek, raport rozliczeniowy). zawartych pomiędzy Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Stowarzyszeniem im. Przemysława II oraz skany wniosków i raportów rozliczeniowych. Z wiadomości dowiedziałam się także, że ocena wniosku została opublikowana na stronie internetowej ministerstwa.

Myślę, że mój przykład doskonale ilustruje, że warto wnioskować o udostępnienie informacji publicznych. Jak bowiem wynika z powyższej historii, procedura złożenia wniosku naprawdę nie wymaga wielkiego poświęcenia, a równocześnie pozwala poznać szczegóły dotyczące interesujących nas tematów. Słusznie więc głosi przysłowie, że kto pyta nie błądzi, a kto nie pyta, nigdy się nie dowie.

 

*Absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, stypendystka Rektora Uniwersytetu Warszawskiego dla najlepszych studentów, aplikantka radcowska w Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Warszawie. Zawodowo zajmuje się ochroną własności intelektualnej, a prywatnie interesuje się prawami człowieka i prawną ochroną zwierząt.

Chcesz, aby Twoje prawa były chronione, a politycy mądrze wydawali Twoje pieniądze?

Wspieraj nas lub włącz się w nasze działania

Komentarze 0

Dodaj komentarz

Przed wysłaniem komentarza przeczytaj "Zasady dodawania i publikowania komentarzy".

Twój adres email nie zostanie opublikowany.