W październiku 2024 roku media podały informację, że Rzeszów podpisał umowę na dostawy wodoru dla miejskich autobusów. Wartość kontraktu – aż 120 milionów złotych. Jako osoba interesująca się transportem i energetyką od razu pomyślałem: czy to naprawdę ma sens? Wiedziałem, że napędy wodorowe (FCEV) są dużo mniej efektywne energetycznie niż bateryjne (BEV). Postanowiłem to sprawdzić.
Nie jestem dziennikarzem ani ekspertem z ratusza. Jestem obywatelem, który postanowił wykorzystać ustawę o dostępie do informacji publicznej (UDIP).
Pierwszy wniosek – październik 2024
Kilka dni po doniesieniach medialnych wysłałem do Urzędu Miasta Rzeszowa wniosek o informację publiczną. Zapytałem m.in. o:
- roczne przebiegi autobusów, które miały zostać zastąpione przez nowe wodorowe pojazdy,
- koszty ich eksploatacji, zużycie paliw, emisje CO₂,
- czy miasto dysponuje analizą porównawczą kosztów zakupu i użytkowania autobusów wodorowych oraz elektrycznych.
Odpowiedź mnie zaskoczyła. Okazało się, że miasto nie ma żadnej analizy porównawczej BEV i FCEV. Innymi słowy – decyzja o zakupie bardzo drogich autobusów wodorowych nie była poparta wyliczeniami porównującymi alternatywy.
Petycja – listopad 2024
Postanowiłem pójść krok dalej. W listopadzie złożyłem petycję o wykonanie takiej analizy. Argumentowałem, że skoro inwestycja jest finansowana z pieniędzy publicznych, to mieszkańcy powinni wiedzieć, czy w ogóle wzięto pod uwagę tańsze rozwiązania.
Petycja została odrzucona. Rada Miasta i urzędnicy uznali, że nie ma potrzeby dodatkowych analiz. To tylko wzmocniło moje podejrzenie, że sprawa wymaga nagłośnienia.
Samodzielne zbieranie danych
Skoro Rzeszów nie chciał liczyć, postanowiłem zrobić to sam. Zacząłem gromadzić informacje o kosztach eksploatacji autobusów wodorowych i elektrycznych w innych miastach: Koninie, Poznaniu, Lublinie i Rybniku.
Z zebranych danych wynikało jednoznacznie:
- koszt zakupu autobusu wodorowego to ponad 3 mln zł netto,
- autobus elektryczny można kupić za ok. 2,3 mln zł,
- koszt paliwa (wodoru) jest ponad trzykrotnie wyższy niż energii elektrycznej dla BEV.
Opisałem te wyniki m.in. w artykule opublikowanym na portalu Subiektywnie o Finansach:
Autobusy na wodór za pieniądze z KPO – finansowa pułapka
Studium wykonalności – sierpień 2025
Dopiero w sierpniu 2025 roku wpadłem na pomysł, żeby zapytać wprost Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej o dokument, który stanowił podstawę wniosku o dofinansowanie – studium wykonalności.
Otrzymałem plik liczący ponad 100 stron. I co w nim znalazłem?
Tylko jedną, krótką wzmiankę o autobusach elektrycznych – że „w przeciwieństwie do nich, wodorowe nie wymagają doładowywania”.
Nie zawierał żadnych wyliczeń kosztowych porównujących H₂ i BEV.
UDIP w praktyce
Moja historia pokazuje, że UDIP to nie tylko zapis w ustawie, ale realne narzędzie obywatelskiej kontroli. Dzięki niemu mogłem:
- sprawdzić, jakie dane ma (lub raczej nie ma) miasto,
- zmusić urzędników do odpowiedzi na pytania,
- dotrzeć do studium wykonalności, które zwykle pozostaje w szufladach,
- porównać koszty i pokazać opinii publicznej ryzyko marnotrawstwa setek milionów złotych.
Każdy mieszkaniec, dziennikarz czy aktywista może to zrobić. Wystarczy wysłać prosty wniosek.
*Autor jest niezależnym analitykiem zajmującym się między innymi efektywnością energetyczną i transformacją transportu publicznego. Prowadzi badania porównawcze kosztów i emisji pojazdów elektrycznych (BEV) i wodorowych (FCEV) w polskich samorządach. W swoich analizach promuje zasadę Energy Efficiency First oraz racjonalne wykorzystanie środków publicznych w projektach niskoemisyjnych.
Chcesz, aby Twoje prawa były chronione, a politycy mądrze wydawali Twoje pieniądze?
Wspieraj nas lub włącz się w nasze działania

Komentarze 0
Dodaj komentarz