Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przez trzy lata twierdziła, że ekspertyzy, na których oparła decyzję koncesyjną, to jej wewnętrzna sprawa.
NSA uznał inaczej: dokumenty zamówione za publiczne pieniądze i włączone do akt postępowania podlegają społecznej kontroli. W razie wątpliwości przepisy trzeba czytać na korzyść jawności.
Kto i o co wnioskował, jak organ zareagował na wniosek
14 marca 2023 r. P.A. poprosił Przewodniczącego KRRiT o dwie rzeczy. Pierwsza to ekspertyzy i opinie prawne zamówione lub sporządzone na potrzeby przedłużenia koncesji dla „stacji T.”, zakończonego decyzją z 24 września 2021 r. Druga to informacja, czy te opinie przekazano innym organom, sądom albo prokuraturze, a jeśli tak, to kiedy, komu i w jakiej sprawie.
KRRiT odpowiedziała pismem z 28 marca 2023 r. Według niej opinie nie są informacją publiczną, bo służą członkom Rady „do ucierania poglądów” i nie przesądzają o kierunku działania organu. Na drugie pytanie odpisała tylko, że dokumenty znajdują się w WSA w Warszawie w innej sprawie (VI SAB/Wa 201/21).
Wyrok WSA
Sprawa trafiła do sądu dwa razy. Pierwszy wyrok WSA z października 2023 r. (II SAB/Wa 328/23) NSA uchylił w marcu 2025 r. (II SAB/Wa 403/25), bo jego uzasadnienie nie pozwalało na kontrolę. 15 lipca 2025 r. WSA ponownie stwierdził bezczynność KRRiT , choć bez rażącego naruszenia prawa. Zobowiązał Przewodniczącego do rozpatrzenia wniosku w ciągu 14 dni.
Sąd zauważył, że sama KRRiT przyznała, iż opinie leżą w aktach koncesyjnych i były wysyłane do sądu jako część akt sprawy. Skoro organ włączył je do akt postępowania, to brał je pod uwagę przy decyzji i nie mogą być roboczymi notatkami. Odpowiedź na drugie pytanie była według sądu wymijająca. Wnioskodawca pytał, komu opinie udostępniono, a nie gdzie aktualnie leżą. Odpowiedź niepełna albo nie na temat oznacza bezczynność.
Wyrok NSA
Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Przewodniczącego KRRiT (III OSK 1904/25).
NSA wyszedł od art. 61 Konstytucji i z niego wyprowadził dwie zasady. Pierwsza to in dubio pro libertate: jeśli charakter informacji budzi wątpliwości, trzeba wybrać wykładnię, która najpełniej realizuje prawo do informacji. Druga: wyjątki od jawności, należy rozumieć wąsko.
Sąd przyznał, że urzędnicy potrzebują pewnej swobody w roboczej wymianie poglądów. Te opinie nie były jednak roboczą korespondencją. Powstały na zlecenie organu, za publiczne pieniądze, w konkretnym postępowaniu koncesyjnym opartym na ustawie o radiofonii i telewizji. Obywatele mają prawo ocenić, czy Rada uwzględniła te opinie, kto je pisał, czy miał odpowiednie kwalifikacje i czy opinie pasowały do stanu faktycznego. NSA podtrzymał też ocenę odpowiedzi na drugie pytanie: była po prostu nie na temat.


Komentarze 0
Dodaj komentarz