Gmina przez ponad rok nie pokazała czterech umów na obsługę prawną. Najpierw nazwała je informacją przetworzoną, potem odesłała wnioskodawczynię do BIP-u, w końcu zarzuciła jej, że nadużywa prawa do informacji, bo nie dostała etatu radcy prawnego w urzędzie. NSA uznał, że to nie są wątpliwości prawne, tylko uporczywe uchylanie się od obowiązku.
Kto i o co wnioskował, jak organ zareagował na wniosek
Wnioskodawczyni zwróciła się do burmistrza udostępnienie umów na świadczenie usług prawnych zawartych przez gminę między 1 grudnia 2023 r. a 26 czerwca 2024 r. Chodziło o cztery umowy — o ich treść, nie o same nazwiska i kwoty.
Organ wezwał wnioskodawczynię do wykazania szczególnie istotnego interesu publicznego, uznając żądanie za informację przetworzoną, a potem odmówił decyzją. SKO ją uchyliło. Burmistrz odmówił ponownie, na tej samej podstawie. SKO uchyliło i tę decyzję, stwierdzając wprost, że treść czterech umów z konkretnymi osobami informacją przetworzoną nie jest, a same umowy są dokumentami urzędowymi w rozumieniu art. 6 ust. 2 u.d.i.p. Organ nie zaskarżył żadnego z tych rozstrzygnięć. Zamiast tego odesłał wnioskodawczynię do BIP-u (zakładka „umowy 2024″), a nastęnie poinformował ją obszernie, że jej wniosek to nadużycie prawa podmiotowego, bo służy prywatnym sporom związanym z tym, że nie została zatrudniona w urzędzie na stanowisku radcy prawnego.
Wyrok WSA
WSA w Warszawie (VIII SAB/Wa 55/25) zobowiązał organ do rozpoznania wniosku w terminie 14 dni od doręczenia prawomocnego wyroku. Stwierdził, że bezczynność miała miejsce z rażącym naruszeniem prawa, i zasądził zwrot kosztów. Uznał, że żądane umowy to informacja prosta, a odesłanie do BIP-u nie załatwia sprawy, bo wniosek dotyczył treści umów, a nie tylko wykonawcy i wynagrodzenia.
Wyrok NSA
Burmistrz zaskarżył tylko punkt o rażącym naruszeniu prawa. Argumentował, że nie zostawił wniosku bez rozpoznania, a nieudzielenie informacji było „uzasadnione z perspektywy aksjologicznej”, skoro wnioskodawczyni realizowała prywatny interes. NSA oddalił skargę kasacyjną (III OSK 60/26), przypominając, że samo przekroczenie terminu nie jest rażącym naruszeniem prawa. Potrzebna jest oczywistość i drastyczność naruszenia przy braku racjonalnego uzasadnienia. I stwierdził, że tutaj o kwalifikowanym charakterze bezczynności przesądza nie długość (choć ta przekroczyła rok), lecz sposób postępowania organu. Burmistrz nie kwestionuje ani swojego statusu podmiotu zobowiązanego, ani publicznego charakteru umów, a mimo to informacji nie wydaje. Po dwóch decyzjach SKO nie mógł mieć wątpliwości, jak sprawę załatwić. Skoro ich nie zaskarżył, zaakceptował zawarte w nich oceny prawne i powinien był je wykonać. Kolejne czynności zmierzały tylko formalnie do zakończenia sprawy — faktycznie odsuwały udostępnienie w czasie, wykorzystując kolejne procedury z u.d.i.p. To nie rzeczywiste wątpliwości prawne, tylko uporczywe uchylanie się od obowiązku.


Komentarze 0
Dodaj komentarz