Jak wiemy, postępowania w sprawie informacji publicznej są dwuinstancyjne, a prawo odwołania przysługuje stronie. Co jednak, jeśli to wójt próbuje zakwestionować decyzję SKO – i to przed prokuratorem?
Ten pomysł jest (nieco) mniej absurdalny, niż wydaje się na pierwszy rzut oka, i wpadł na niego Wójt Gminy Krasnopol.
Nadużycie, ale matematyczne
Z taką sprawą zwrócił się do poradni prawnej Watchdoga jeden z jej klientów, który zawnioskował do wójta o informacje związane z umowami zawartymi przez gminę.
Wójt odmówił udostępnienia informacji z uwagi na nadużycie prawa do informacji. Jak wyjaśnia wójt w ramach jednej z decyzji:
(…) począwszy od wyborów w 2014 r. do 31 grudnia 2024 r., w rejestrze dotyczącym informacji publicznej zarejestrowano i udzielono odpowiedzi na 279 wniosków zawierających 2 203 zapytań. Ponadto (…) jest autorem licznych petycji (od 2015 r. do 2025 r., odnotowano ich 31).
Zostawmy na moment samo pojęcie “nadużycia prawa do informacji” i to, jak jest wątpliwe (o czym pisaliśmy niejednokrotnie, np. tutaj), i skupmy się na samej argumentacji. Liczba wniosków i petycji faktycznie wydaje się duża, ale… dotyczy ona okresu aż 10 lat! W 2014 roku prezydentem Stanów Zjednoczonych był jeszcze Barack Obama, a pomiędzy 2014 a 2024 mogliśmy obejrzeć wszystkie sezony serialu “Sukcesja” – słowem, to bardzo długi okres. Kiedy więc rozłożymy ten rzekomy “nawał” wniosków na lata, to wyjdzie nam, że wnioskodawca składał ok. 2 wnioski miesięcznie i mniej więcej 3 petycje rocznie. To już nie brzmi tak okropnie, prawda?
Argumentacja wójta nie przekonała SKO, które wskazało wprost, że ma ono charakter jedynie jego subiektywnego przekonania, zaś sama liczba wniosków (ani też fakt ich dalszej publikacji) nie świadczy o nadużyciu. Decyzja wójta została więc uchylona.
Zazwyczaj w takich sytuacjach uparte organy po prostu wydają kolejne decyzje (czasem oparte na innej podstawie prawnej), ale wójt postanowił zadziałać inaczej.
Jak trwoga, to do prokuratora
Zamiast tego wójt poinformował wnioskodawcę, że złożył do Prokuratury Rejonowej w Sejnach wniosek o wniesienie sprzeciwu do WSA w Białymstoku od decyzji SKO. Czy mógł tak zrobić?
Zgodnie z art. 184 k.p.a., prokuratorowi przysługuje prawo wniesienia sprzeciwu od decyzji ostatecznej, jeżeli przepisy kodeksu lub przepisy szczególne przewidują wznowienie postępowania, stwierdzenie nieważności decyzji albo jej uchylenie lub zmianę. Trzeba jednak pamiętać, że kwestionowanie decyzji administracyjnej przysługuje tylko stronie postępowania, a nie organowi, ponieważ instancyjność służy ochronie właśnie jej praw; organy władz publicznych są bezwzględnie związane decyzjami organów wyższego stopnia. Traktowanie prokuratora jako “dodatkowej instancji” jest niedopuszczalne i w naszej ocenie stanowi nadużycie prawa przez wójta.
Tak czy owak, taki wniosek nie jest częścią procedury odwoławczej i nie wpływa na ostateczność decyzji, tak więc nie zwalnia wójta z obowiązku jej wykonania. Dlatego zarekomendowaliśmy klientowi wniesienie skargi na bezczynność wójta.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku nie miał wątpliwości, że działanie wójta jest nieprawidłowe i orzekł o jego bezczynności (wyroki o sygn. akt II SAB/Bk 22/25 i II SAB/Bk 24/25). Jak wskazał w uzasadnieniu:
(…) zakres sądowej kontroli skargi na bezczynność sprowadza się do ustalenia, czy organ był zobowiązany do wydania aktu lub podjęcia czynności oraz czy w zakreślonym przepisami procesowymi terminie, dokonał powyższych działań. Oznacza to, że sam brak działania przy równoczesnym przekroczeniu terminu załatwienia przesądza o bezczynności organu.
Wobec powyższego dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy nie miało znaczenia, z jakich przyczyn Wójt nie zajął się sprawą ponownie i nie załatwił jej w sposób przewidziany przepisami u.d.i.p., w szczególności bez znaczenia pozostają starania organu o skierowanie skargi na decyzję Kolegium przez Prokuratora Rejonowego w Sejnach. Ostateczna decyzja Kolegium z 30 grudnia 2024 r. pozostaje w obrocie prawnym, zatem aktualne jest stwierdzenie, że decyzja Wójta została wyeliminowana z obrotu prawnego, a tym samym wniosek skarżącego o udostępnienie informacji publicznej pozostaje bez reakcji organu przewidzianej przepisami prawa.
Mimo tak zdecydowanego stanowiska WSA, wójt dalej nie odpuścił i złożył skargi kasacyjne od wyroków – do czego, tym razem, miał prawo. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił je obie (sygn. akt III OSK 1131/25 oraz III OSK 1132/25), co zakończyło postępowanie. Ale nie całą epopeję – bo pozostaje jeszcze prokuratura.
Prokurator po stronie niejawności
Ku naszemu niekłamanemu zdziwieniu, prokurator, zgodnie z wnioskiem wójta, wniósł sprzeciw od decyzji SKO – uzasadniając to rzekomym naruszeniem art. 31 ust. 1 Konstytucji RP. Zdaniem prokuratora, decyzja SKO miałaby dawać wnioskodawcy “prawo do uzyskania niczym nieograniczonej informacji w każdej interesującej go dziedzinie”, a także dlatego, że wnioskodawca miał działać “w celu zaspokojenia interesu osobistego”.
Wszystkie te okoliczności pojawiały się już w argumentacji wójta i samo nasuwa się pytanie – czy naprawdę rolą prokuratora jest wspomaganie organów administracji, które nie chcą udostępniać informacji publicznej? Wydawałoby się, że od ustalenia tych kwestii jest właśnie zwykła procedura administracyjna – wójt mógł przedstawić swoją argumentację, która została uznana za niezasadną przez SKO. Trudno powiedzieć, jakie względy merytoryczne stały za jego udziałem i dlaczego prokurator poświęcił czas właśnie na tę sprawę, zamiast skupić się na ściganiu przestępstw.
Jakiekolwiek byłyby przyczyny – prokuratorowi nie udało się doprowadzić do uchylenia decyzji SKO z bardzo prozaicznych przyczyn. Otóż sprzeciw został… złożony po terminie. Jak pouczył sąd (postanowienia o sygn. akt II SA/Bk 1490/25 i II SA/Bk 1491/25), zastosowanie ma tu przepis art. 63c § 1 p.p.s.a., zgodnie z którym sprzeciw od decyzji wnosi się w terminie czternastu dni od dnia doręczenia skarżącemu decyzji. Przepis ten ma charakter regulacji szczególnej względem art. 53 § 3 p.p.s.a., zgodnie z którym prokurator może wnieść skargę w terminie sześciu miesięcy od dnia doręczenia stronie rozstrzygnięcia w sprawie indywidualnej (wszak mamy do czynienia ze sprzeciwem, a nie ze skargą).
Choć takie rozstrzygnięcie jest oczywiście korzystne dla skarżącego, szkoda, że sąd nie odniósł się merytorycznie do argumentacji prokuratora i zasadności wnoszenia sprzeciwu w takiej sprawie.
Nowy precedens?
Historia ma więc dobre zakończenie. To szczególnie cieszy, bo prawo do informacji w naszym kraju napotyka dosyć przeszkód i trudności – ostatnie, czego potrzebujemy, to wykreowanie dodatkowej instancji dla organów niechętnych do udostępniania informacji, co jeszcze zmniejszy przejrzystość życia publicznego i wydłuży postępowania. Jeśli i Państwo napotykają na problemy z pozyskaniem informacji – czy to z udziałem prokuratora, czy też nie – to zachęcam do zgłaszania ich do naszej poradni.


Komentarze 0
Dodaj komentarz